Blog > Komentarze do wpisu
"Dom w Riverton" Kate Morton

Książki Kate Morton, "Dom w Riverton" i "Zapomniany ogród",  były nie tak dawno bardzo popularne na blogach, a ich recenzje nader zachęcające. Tak się szczęśliwie złożyło, że akurat obie wpadły mi w ręce  — szczęśliwie, bo to typ lektury, jaki lubię czytać przy upałach ponad trzydziestostopniowych. Moja siostra przeczytała je pierwsza, zachwyciła się "ogrodem", natomiast "dom" uznała za znacznie słabszy. Wobec tego zaczęłam od "Domu w Riverton", zgodnie z zasadą, że deser zostawia się na koniec. No, bo jak najpierw przeczytam lepszą, to przy drugiej się rozczaruję, a tego nie chcemy, prawda? Właśnie.

Akcja książki rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: na początku i końcu XX w. Współcześnie, do staruszki, imieniem Grace, mieszkającej w domu starców, zgłasza się pani reżyser, która kręci film na podstawie wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat, a które miały miejsce w posiadłości Hartfordów w  Riverton. W 1924 r. młody poeta odebrał sobie tam życie, czego świadkami były dwie panienki Hartford, Hannah i Emmeline. Grace była w młodości osobistą służącą Hannah, a obecnie jako ostatnia z żyjących pamięta tamten dom i jego mieszkańców. Wspomnienia przenoszą Grace na drugą płaszczyznę, do lat młodości, kiedy przed pierwszą wojną światową podjęła pracę pokojówki w Riverton. Po raz pierwszy od dawna, i prawdopodobnie ostatni  raz przed śmiercią, powraca do wydarzeń, o których przez lata starała się zapomnieć.

Spotkałam się z recenzjami "Domu w Riverton", które mówiły, że pierwsza część książki, ok. 350 stron, to rozwlekłe przynudzanie, a potem dopiero akcja chwyta i nie puszcza. Bardzo mnie to zdziwiło, bo moje wrażenia były skrajnie odwrotnie. Przez pierwsze 300 stron delektowałam się powieścią, fascynującymi opisami życia w posiadłości, codziennością, obyczajami. Obraz właścicieli widziany oczami służby przypomniał mi bardzo mocno mój ulubiony film "Gosford Park", którym zresztą autorka się inspirowała. Atmosfera była taka jak trzeba, leniwa, ale gęsta, lekko przymglona, z frapującymi aluzjami do przyszłości i tajemnicami przeszłości poutykanymi tu i ówdzie. Zastanawiałam się wręcz, czy to możliwe, żeby druga książka Morton była jeszcze lepsza. Po tej części, niestety, mój zachwyt oklapł. Panienki Hartford dorosły i historia zmieniła się w dość banalne romansidło. Czekałam, kiedy wreszcie akcja złapie mnie za gardło i wciągnie w wir, ale to nie nastąpiło. Wyjaśnienie pochodzenia Grace nie było dla mnie niespodzianką, bo wydawało mi się oczywiste od pierwszej aluzji, zaś opis tego, co doprowadziło do śmierci poety, pojawił się na samiuteńkim końcu i co prawda był nawet dość zaskakujący, ale ja już tak się wynudziłam miłosnymi dylematami bohaterek, że nie zrobił na mnie większego wrażenia.

Zdecydowanie najmocniejszą stroną książki była ujmująca atmosfera, doskonały opis obyczajowości i przemian, które następiły w codziennym życiu w związku z wojną. Także współczesne fragmenty o Grace, która zdawała sobie sprawę z tego, że nitka jej życia coraz bardziej przypomina delikatną nić babiego lata, były niezwykle nastrojowe i łapiące (mnie) za gardło. Sama tajemnica niestety raczej mnie zawiodła.

Teraz z nadzieją zerkam na "Zapomniany ogród". "Dom..." naprawdę miał ogromny potencjał, który nie do końca został wykorzystany, i mam nadzieję, że moje oczekiwania zaspokoi druga książka (chociaż będzie musiała zaczekać, aż rozprawię się z panną Flawią de Luce).

czwartek, 15 lipca 2010, lilybeth

Polecane wpisy

Komentarze
2010/07/15 10:53:17
mam ją na oku. Nie zawsze rzucam się na książki w czasie, kiedy są recenzowane, bo się naczytam wpisów na blogu i mam wrazenie, ze już znam te pozycje. Ale mój celownik jest zwrócony na obie i na pewno je przeczytam
-
2010/07/15 11:32:41
Czytałam "Dom w Riverton" jakiś czas temu i miałam podobne odczucia do Twoich. Rozczarowałam się wtedy i po kolejną książkę Kate Morton już raczej nie sięgnę.
-
lilybeth
2010/07/16 08:45:03
Kasia.eire - ja najczęściej zapalam się do książek po przeczytaniu stosownej ilości zachęcających recenzji, natychmiast nabywam, ustawiam na półce i tam ona sobie tak czeka i czeka, i czeka... :)

Tygryska_bez_pasków - ja sięgnę, bo "Zapomniany ogród" już stoi na półce, mam nadzieję, że tym razem się nie rozczaruję :)
-
2010/12/08 10:34:53
Właśnie skończyłam lekturę (i recenzję) "Domu w Riverton" i muszę przyznać, że zgadzam się z Tobą w 100 procentach, co do wad i zalet tej książki :)
Pozdrawiam!
-
lilybeth
2010/12/10 13:38:47
Kot kreskowy - przeczytałam Twoją recenzję zanim jeszcze zobaczyłam ten komentarz i aż byłam zdziwiona, że wreszcie znalazł się ktoś, kto ma tak podobne do moich wrażenia z lektury :)
kontakt: edytamo@gmail.com


Klasyka Młodego Czytelnika Spis moli


Co czytać?

Lubię czytać


Fight World Hunger