Blog > Komentarze do wpisu
Co czytać? - pomocy

Od pewnego czasu rzadziej pojawiam się na blogu. Przyczyna tego leży niestety nie w urlopie, a w koszmarnie depresyjnym nastroju, który mną ostatnio zawładnął. Próbuję sobie z tym radzić na różne sposoby, mam silne wsparcie w najbliższych, więc wcześniej czy później się wygrzebię. Mam jednak w związku z tym problem czyteniczy — książki są dobrą formą ucieczki od rzeczywistości, mogą zdecydowanie poprawić nastrój (chociaż na chwilę, ale to i tak dużo). Problem tylko w tym, że... nie wiem, co mam czytać. Mam półki pełne czekających kryminałów, ale odrzuca mnie od nich. Odpadają wszystkie książki o trupach i morderstwach, żeby nie wiem, jak były wciągające, o wojnach, rzeziach i globalnych nieszczęściach (czyli sporo literatury np. indyjskiej i afrykańskiej), o ciężkich dramatach życiowych i wszelkie ponure przemyślenia o sensie życia (jako że prowokują mnie do jeszcze bardziej ponurych). Potrzebuję literatury z gatunku krzepiącej, mówiącej "hej, głowa do góry, wszystko to bagno, ale niedługo będzie lepiej, a nawet jeśli nie, to posiedzimy w tym bagnie razem". Wczoraj weszłam do antykwariatu, uzbierałam stos książek, które od dawna chciałam przeczytać, po czym, tuż przed kasą, przejrzałam je pod kątem wpływu na mój nastrój i większość odłożyłam z powrotem na półki. Zostałam z Anne Siddons "Uciekłam na wyspę" i ... Panem Samochodzikiem. Powrót do literatury z lat szczenięcych dobrze się sprawdza jako część terapii — może dlatego, że znam te książki na pamięć i nic mnie w nich nie zaskoczy, a może  przypominają mi błogi stan dzieciństwa, kiedy życiowe problemy sprowadzały się do tego, jak nie skusić w grze w gumę. Wracam też do Jeżycjady.

W każdym razie Siddons wydaje mi się dobrym pomysłem, bo bohaterka wygrzebuje się dzielnie na powierzchnię po zdradzie męża, czyli całość ma ogólnie pozytywny wydźwięk (jak mniemam). Czy jest coś, co mogłybyście mi polecić? Wyjaśnię może na przykładach, co rozumiem przez krzepiącą literaturę. Na mnie takie działanie miały, m.in.: "Smażone zielone pomidory" F.Flagg, "Jedz, módl się, kochaj" E. Gilbert, "Kroniki portowe" A. Proux - czyli wszystko z gatunku, jak wydostać się z tarapatów i odnaleźć sens. Nieźle sprawdziły się też "Srebrna zatoka" J. Moyes i "Zupa z granatów" oraz "Woda różana i chleb na sodzie" M. Mehran, chociaż te podobały mi się nieco mniej. Do głowy przychodzi mi jeszcze "Czekolada", której dotąd nie czytałam — widziałam tylko film.

Jeśli macie jakieś swoje typy, podrzućcie je, proszę.

środa, 28 lipca 2010, lilybeth

Polecane wpisy

Komentarze
maniaczytania
2010/07/28 12:59:13
Hej, ja parę miesięcy temu miałam taki nastrój, pomogły mi wtedy dwie książki, zakupione celowo :) - "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek" oraz "Cukiernia pod Amorem". Ale dorzucę jeszcze "Boże Narodzenie w Lost River" Fannie Flagg. Jak mi coś przyjdzie do głowy, to dopiszę. Pozdrawiam, trzymaj się :)
-
2010/07/28 14:27:36
Jeżeli Fannie Flagg na nastrój to koniecznie Witaj na świecie maleńka i Dogonić tęczę, one są połączone miejscem. Uciekłam na wyspę zdecydowanie dobry wybór. Skrawki życia też. Mnie pocieszyła trylogia Rozlewiskowa, ale to pewnie już czytałaś. Lubię też w takim czasie czytać książki historyczne, fikcję - Folleta Filary Ziemi, Swiat bez końca, serię autorstwa Judith Merkle Riley, sagi rodzinne Susan Howatch Cashelmara i Panmerric. Może coś starszego jak Pogoda dla Bogaczy Shawa? Jeżycjada super, Siesicka też. Ja uwielbiam Richarda Russo, przyszedł mi do głowy, bo sobie ostatnio kupiłam po angielsku i jestem szczęśliwa. Felietony Leszka Talko i jego ostatnia Talki w podróży, no i powieści Marioli Zaczyńskiej, śmieszne i zdecydowanie podnoszące na duchu. Zajrzyj do mnie na bloga, ja co i rusz mówię o tym, że zapominam co całym świecie jak to czy tamto czytam. Chmielewska mnie zawsze rozbawia też, ale to już standard. A może młodzieżowe, z biblioteki sobie weź serię Ewy Nowak, ale nie te cieniutkie, tylko powieści, tytuły też u mnie na blogu są. Jak mi coś wpadnie, to ci jeszcze napiszę
-
miss_jacobs
2010/07/28 14:41:28
Całkiem nieźle sprawdziłby się " Dom na Zanzibarze" Doroty Katende, to niezwykle ciepła opowieść, o przeciwnościach losu i o tym jak je pokonywać. Do tego wydana na pięknym papierze i okraszaona niesamowitymi zdjęciami.
Pozdrawiam serdecznie i dużo zdrowia życzę :-).
-
2010/07/28 17:23:47
Polecam Jan Karon W moim Mitford ( i dalsze tomy) oraz Boskie sekrety siostrzanego stowarzyszenia Ya-Ya Rebecci Wells.
-
2010/07/28 17:45:23
Proszę Pani zaglądam tu często, ale dziś postanowiłam zostawić komentarz, bo widzę, że jest potrzeba:) czytając wpis pomyślałam od razu o jednej autorce, o książkach idealnych na smutek. I jakaż była moja wściekłość, gdy okazało się, że dabarai już o tym napisała:))) Koniecznie trzeba przeczytać Jan Karon!!! Wszystkie tomy!!! Poprawa nastroju gwarantowana:))) Monika
-
2010/07/28 17:55:10
Ha ha ha ha! Prawda, że te książki są dobre?
-
clevera
2010/07/28 18:43:52
Polecam "Sumę naszych dni" Isabel Allende - niezwykle zwyczajna opowieść o własciwościach terapeutycznych. Dodaje sił i koi bolączki.:)
-
2010/07/28 19:06:13
dabarai- Karon jest znakomita, wracam do tych książek przynajmniej raz w roku, Mitford koi:))) Jeszcze raz polecam! Pozdrawiam:)
-
Gość: virgo, *.suwalki.vectranet.pl
2010/07/28 19:26:32
Ja Ci polecę 'Nie mogę się doczekać kiedy wreszcie pójdę do nieba' F. Flagg, jak zresztą wszystkie jej książki (ale ta jest chyba najbardziej ciepła, optymistyczna). Poza tym czytaną ostatnio przeze mnie 'Radość niedoskonałości' - może nie jest to literatura najwyższych lotów, ale u mnie zdała egzamin w czasie smutków małych i dużych. Serdecznie pozdrawiam!
-
m.tucha
2010/07/28 23:33:52
Zgadzam się z Cleverą - Allende ma właściwości uzdrawiające :) "Ja, pani woźna" Ostrowskiej też się miło czyta, nawet szybko, lekko i przyjemnie :) Koniecznie przeczytaj "Drugą szansę" - cuuudownie optymistyczna :D
-
lilybeth
2010/07/29 09:53:42
Wielkie dzięki, dziewczyny. Zrobiłam sobie listę i zamierzam z nią przetrząsnąć biblioteczne półki. A moje stosiki na razie będą musiały poczekać.

Maniaczytania - z "Cukiernią pod Amorem" nie będzie problemu, ma ją moja mama. "Stowarzyszenie Miłośników Literatury..." i tak chciałam przeczytać, więc tym chętniej po nią sięgne. A Fanny Flagg po "Smażonych zielonych pomidorach" i "Daisy Fay..." bardzo lubię.

Kasia.eire - Fanny Flagg zamierzam w takim razie czytać hurtowo. O "Skrawkach życia" nie pomyślałam, ale poszukam, to może być dobry wybór. Trylogii Kalicińskiej nie czytałam, próbowałam, ale utknęłam po 100 stronach, jakoś mi stylem nie pasowała, chociaż sam pomysł wydawał mi się pociągający. Za to lubię trylogię Grocholi. Russo widziałam u Ciebie na blogu i już sobie wynotowałam. Talków felietony znam. Chmielewska mnie też zawsze rozbawia, problem w tym, że nowe mi się nie podobają, a stare znam na pamięć i myśli mi uciekają w niepowołanych kierunkach, bo nie muszę się koncentrować na fabule. Ale i tak podczytuję jej autobiografię (bardzo ją lubię, pierwsze 4 tomy, no i też jest przykładem kobiety, która się podniosła po dramacie życiowym, jakim był rozwód - chociaż u mnie depresja nie ma związku z kwestią damsko-męską, bo mam najwspanialszego mężczyznę pod słońcem). Zaczyńską i Nowak poszukam, wyglądają pocieszająco.

Miss_jacobs - słyszałam o tej książce, poszukam. Dzięki :)

Dabarai - na "Boskie sekrety..." poluję już od jakiegoś czasu, ale zapomniałam o niej ostatnio. O Karon i "Mitford" nie słyszałam nigdy, ale zdaje się, że to właśnie ten typ literatury, jaki mi jest teraz potrzebny.

Monika_trajda - nie szkodzi, że nie byłaś pierwsza. Co dwa głosy, to nie jeden. To mnie przekonuje, że warto po nią sięgnąć. I proszę, tylko nie "pani", sami swoi tu jesteśmy :)

Clevera - lubię Allende, tą też chcę przeczytać. I nawet była w antykwariacie i jej nie wzięłam :/

Virgo - Flagg rządzi :) "Radość niedoskonałości" chyba nie do końca przyda się w przypadku mojego obecnego stanu, ale w ogóle chętnie po nią sięgnę, bo niestety jestem perfekcjonistką. Mam syndrom najlepszej uczennicy - staram się robić dwadzieścia rzeczy naraz i ze wszystkiego "mieć piątki".

M.tucha - chodzi o "Drugą szansę" Rakowicz? Zapisałam, Ostrowskiej też poszukam, bo czytałam wiele dobrych recenzji.
-
2010/07/29 20:22:01
Dzięki Lilybeth:) myślałam co jeszcze mogłabym polecić, wszak książki to najlepszy lek:) a czytając Twojego bloga, zauważyłam zbieżność literackich"ulubień". Tak więc pomyślałam jeszcze o serii książek Jamesa Herriota z cyklu Wszystkie stworzenia małe i duże, książkach Agnieszki Tyszki, są co prawda są skierowane do młodzieży, ale pisałaś o powrocie do literatury z lat szczenięcych.Wiem, że znasz Grodzieńską, ale czy czytałaś jej autobiografię" Nie ma z czego się śmiać"? I na koniec jeszcze "Niebieski autobus" Barbary Kosmowskiej. Będzie dobrze:)
-
ysabellmoebius
2010/07/30 03:16:47
Znam takie stany... Bardzo współczuję i ze skarbczyka pamięci wyciągam książki, które mnie w takich razach pomagały stanąc na nogi i dojrzeć "pośrodku chmur maleńki kawałeczek nieba":

- Powrót do dzieciństwa: L. M. Montgomery (seria o Ani, owszem, ale poza nią koniecznie "Dzban ciotki Becky/W pajęczynie życia", "Błękitny zamek", "Jana ze Wzgórza Latarni i opowiadania), M. Musierowicz (Jeżycjada - wiadomo), K. Siesicka (dla mnie "Zapałka na zakręcie", "Beethoven i dżinsy", "Między pierwszą a kwietniem - koniecznie, "Zapach rumianku", a z nowszych cykl "Falbanki" - "Woalki" - "Wachlarze), F. Hodgson Burnett ("Mała księżniczka", "Mały lord", "Tajemniczy ogród"), J. Webster ("Tajemniczy opiekun") itd. A poza nimi krok dalej: Muminki, Dzieci z Bullerbyn, Mikołajek, Kubuś Puchatek, Mary Poppins...

- Klasyczna literatura "babska" w dobrym tego słowa znaczeniu: M. Szwaja ("zapiski stanu poważnego", "Romans na receptę", trylogia dziewic), Fannie Flagg ("Smażone zielone..." oczywiście, ale poza nimi "Dogonić tęczę", "Nie mogę się doczekać..." i "Witaj na świecie, Maleńka"), J. Chmielewska (ale to już było rozważane), Jane Austen (wszystko i świetnie poprawia humor)

- Z rzeczy typowo zabawnych: S. Grodzieńska (z czystym sumieniem piszę: wszystko, bo zarówno jej biografie, autobiografie, jak felietony świetnie podnoszą na duchu), Josef Skvorecky (szczególnie polecam "Batalion czołgów", a w drugiej olejności "Przypadki niefortunnego saksofonisty tenorowego" i "Fajny sezon"), ja bardzo też lubię Szwejka (ostatnio było nawet nowe wydanie), opowiadania Mrożka i różne humoreski (polecam Awerczenkę i Zoszczenkę)...

- Stare dobre kryminały na doła to u mnie przede wszystkim neiśmiertelna A. Christie (czytam każdy wielokrotnie, ale to nie o rozwiązanie zagadki tutaj idzie...), Joe Alex (uwielbiam!), a ostatnio też Donna Leon (bardzo klasyczne i z odrobiną humoru). Kryminały pomagają mi czasem odciąć się od świata, więc lubię je czytać na doła.

- Poza tym jest dwóch autorów fantastyki, którzy na poprawę humoru są niezastąpieni: T. Pratchett (seria "Świat Dysku") i D. Adams (trylogia w pięciu częściach "Autostopem przez galaktykę").

- Z ostatnio przeczytanych: "Cukiernia pod Amorem", "Stowarzyszenie Miłośników Literatury...", "Skrawki życia" i "Klub perskich pikli" Sandry Dallas (szczerze polecam)

To tyle jeśli chodzi o zwykłe środki zaradcze (broń konwencjonalna), natomiast jeżeli potrzebny mi jest literacki zamiennik bomby wodorowej sięgam najczęściej po:

- "Był raz dobry świat" - wywiad rzekę z Janem Krzysztofem Kelusem (wyciągnęła mnie ta książka neijednokrotnie z największego bagna i wracam do neij za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że we współczesnym świecie nie ma ludzi mądrych i autorytetów. Naprawdę polecam.

- Marka Twaina "Listy z Ziemi", "List na Ziemię", "Pamiętniki Adama i Ewy" i "Tajemniczego przybysza" - zwłaszcza ten ostatni ustawia mnie do pionu bardzo dobrze. Opowiadania Twaina też nieźle sprawdzają się w roli pocieszaczy.


Życzę Ci szybkiego powrotu dobrego nastroju! Pozdrawiam.
-
lilybeth
2010/07/30 22:34:10
Monika_trajda - bardzo się cieszę, że nasze gusta są zbieżne, miło znaleźć pokrewną literacko duszę :) Herriota znam, Grodzieńskiej czytałam kiedyś dużo, ale co do autobiografii, to nie jestem pewna. Tyszki i Kosmowskiej poszukam, opisy są bardzo zachęcające. Książki dla podlotków są często bardzo wspierające, bo to wiek trudny, więc mogą się sprawdzić jako pocieszacze i dla tych co mają dwa razy więcej lat.

Ysabell - bardzo bardzo dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedź. Dodałam sobie Twój blog do ulubionych, nie w podzięce, tylko dlatego, że bardzo mi się spodobał i często nasze opinie o książkach są zbieżne. Lektury w dzieciństwie miałyśmy w każdym razie identyczne, tylko Siesicką znam trochę mniej, reszta pokrywa się stuprocentowo.
Jane Austen czytałam wszystko i zgadzam się, że dobrze robi, Chmielewska oczywiście też, Flagg już obiecałam czytać, tylko Szwaja mi nie podchodzi - czytałam tylko "Jestem nudziarą" i jakoś się nią zraziłam. Skvorecky, Awerczenka i Zoszczenka - pierwsze słyszę, chętnie się zapoznam. Kryminały mnie jakoś ostatnio odrzucają, za dużo w nich ludzkiego nieszczęścia, chociaż u Christie to chociaż wymyślnych tortur nie bywało. Pratchetta "Świat dysku" i Adamsa trylogia-pięciologia - uwielbiam, znam na pamięć, mam tym zapchaną całą półkę. Jeśli nie czytałaś to polecam też Adamsa "Dirk Gently's Holistic Detective Agency", tylko nie wiem, czy to po polsku wyszło. O 'Stowarzyszeniu", "Cukierni" i "Skrawkach" była już wcześniej mowa, a o "Klubie perskich pikli" Sandry Dallas poczytałam na Twoim blogu i muszę koniecznie tego też poszukać. Po Twaina chętnie sięgnę, bo już dawno go nie czytałam, a zawsze ceniłam, natomiast zdecydowanie muszę przeczytać "Był raz dobry świat", bo w moim przypadku wskazana jest raczej bomba wodorowa. Dzięki, od razu mi raźniej :)
-
ysabellmoebius
2010/07/31 01:55:23
Cieszę się, że podoba Ci się mój blog. A jeszcze bardziej cieszę się, że trochę pomogłam na humor. :-)

Co do Szwai, to za nudziarą nie przepadam. Była pisana na jakiś konkurs z cyklu "polska Bridget Jones" i to bardzo widać. Ale jak będziesz miała kiedyś dzień dobroci dla zwierząt, to daj szansę "Zapiskom stanu poważnego", bo są zupełnie inne nie o roztrzepanej pannicy, która nie wie czego chce i ma jakieś wydumane problemy, tylko o kobitce dojrzalszej psychicznie, która może nie jest ideałem, ale radzi sobie w życiu. Ale nic na siłę...

Josefa Skvorecky'ego bardzo Ci polecam, skoro nie znasz. Tak, jak pisałam: najbardziej "Batalion czołgów". Dość łatwo go dostać, bo był ostatnio wydawany. Z czeskich pocieszaczy przypomniała mi się jeszcze cudna "Księga apokryfów" Capka. Bardzo warto, a też miała ostatnio reedycję (koszmarną, ale zawsze).

Dirka Gently'ego nie czytałam i w ogóle niewiele o nim słyszałam, ale będę polować. Ciekawe, czy był wydawany po polsku...? Muszę sprawdzić.

A co do Kelusa, to naprawdę warto go poszukać. Jakiś czas temu kupiłam swój egzemplarz (poprzedni został u rodziców) za grosze w taniej książce. Z jednej strony fajnie, ze tanio, a z drugiej mi przykro, bo to znaczy, ze się nie sprzedawał i pewno przez to nie wyszła druga część... Ale co tam, pierwsza na bombę wystarczy. :-)
-
2010/07/31 02:23:57
Kiedy mnie dopada taki nastrój, czytam i oglądam to, co w zasadzie znam już na pamięć:) Na ogół jest to wspomniana już przez Ciebie Małgorzata Musierowicz i "Dom duchów" Isabel Allende. Allende może nie jest wyjątkowo optymistyczna jako całość. Ale na mnie działa zawsze:)
Życzę lepszego nastroju!!:)
-
m.tucha
2010/07/31 18:56:50
tak, tak, Rakowicz :)
-
Gość: Wu, *.toya.net.pl
2010/08/17 17:33:16
hej E. Ola poleca ci obejrzenie filmu "Karmel".

www.megavideo.com/?v=3O1XGRQH

podobno terapeutyczny i bardzo kobiecy.
Pozdrawiam. W.
-
Gość: nanga_parbat, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/08/18 13:04:41
na doły i ponure dni działa rozświetlająco balsam z nieudacznika życiowego,pisany
perlistym humorem Sue Townsend-polecam:"Adrian Mole Czas cappuccino".Oraz tak samo humorystycznie obezwładniające femi-kryminały(bez trupów/mordów i w ogóle:)-
Janet Evanowich-wszystkie tomy-od "Po pierwsze dla pieniędzy" po "Seven Up".
-
lilybeth
2010/08/24 19:52:44
Ysabell - w takim razie podejmę jeszcze jedną próbę, ostatnio ciągnie mnie do lekkiej polskiej literatury, a w sumie nie bardzo znam ten gatunek i nie wiem, kogo czytać.
Podobno było polskie wydanie Dirka Genly'ego w serii Fantastyka wydawnictwa Prószyński i ska, ale podejrzewam, że może być trudno dostępna, bo to było 15 lat temu.
Z tanimi książkami to ja już naprawdę nie wiem, o co chodzi, czasem znajduję tam książki, które wydają mi się chodliwe, więc czemu tam lądują?

Milvanna - ja też uwielbiam Dom duchów, ale na depresję to mi chyba jednak dobrze nie zrobi, te tortury za dyktatury Pinocheta... Za to Musierowicz jest doskonała :)

Tucha :)

Wojtek - dzięki, chętnie obejrzę. Pozdrów Olę.

Nanga_parbat - Przyznaję, że Adriana Mole'a nigdy nie czytałam, żadnej części, więc pora spróbować :) A o Evanovich nigdy nawet nie słyszałam, ale to co piszesz brzmi bardzo bardzo zachęcająco, więc na pewno poszukam.
-
Gość: hadzia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/06 23:03:21
Polecam Ronalda Dhala - takie bajeczki ale bardzo przyjemne (Charlie i fabryka czekolady, Matylda, Wiedźmy) albo "Listę życzeń" Eiona Colfera
-
lilybeth
2011/01/16 21:22:15
Hadzia - Roalda Dahla znam i bardzo lubię :) Ale Eiona Colfera nie czytałam, kojarzę go tylko jako autora Artemisa Fowla, a o "Liście życzeń" nie słyszałam - chętnie sięgnę.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2012/11/23 23:31:05
Witam
kto czytał i zachwycal sie Dostojewskim pragne zaproponowac "naszego Dostojewskiego" - Piaseckiego- pisarza, awanturnika, galernika z wyrokami smierci, a wielkiego Polskiego Patrioty :) Polecam i pozdrawiam
kontakt: edytamo@gmail.com


Klasyka Młodego Czytelnika Spis moli


Co czytać?

Lubię czytać


Fight World Hunger